piątek, 13 października 2017

"Zaina" Wanda Szymanowska [PATRONAT]



PREMIERA: 10.10.2017



*Tytuł: "Zaina"
*Autor: Wanda Szymanowska
*Wydawnictwo: Literackie Białe Pióro
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 50


*Ocena: 6/6
*Opis:

Pełna ciepła i empatii opowieść o dziewczynce przybyłej do Polski z kraju ogarniętego wojną, Syrii. O jej lękach i troskach. Mama – Polka, tata – Syryjczyk, dwie babcie – tak odmienne, a tak kochane i nowa rzeczywistość w polskiej szkole. Jak dzieci przyjmą koleżankę, której kolor skóry nieco się różni? Czy zrozumieją jej lęki? Jak życie w czasie pokoju czy wojny stymuluje nasze zachowania. Lektura ważna i szalenie ciekawa pod względem wychowawczym i edukacyjnym.


*Moje odczucia:

Twórczość Wandy Szymanowskiej wprost uwielbiam za to, że jej książki są pełne mądrości i jasnych przekazów. Tym razem autorka stara wpoić się nam jak ważny jest wzajemny szacunek i tolerancja wobec drugiego człowieka.

Czy to, że urodziliśmy się biali, czy też czarni czyni nas gorszymi? Czy to skąd pochodzimy, z jakiego kraju jesteśmy, daje prawo innym nas wyśmiewać? Czy to, że ktoś jest grubszy, musi być kozłem ofiarnym szkolnych kpin? Czy to, że ktoś nie zna dobrze języka danego kraju, w którym przebywa stawia go na straconej pozycji? Z całą pewnością nie! Tacy ludzie nie są od nas gorsi. Nie mamy wpływu na to, kim się urodzimy, ale możemy mieć wpływ na to jakimi ludźmi będziemy.


Nasza bohaterka Zaina pochodzi z Syrii, ciężka sytuacja w jej kraju, zmusiła ją do przyjazdu do Polski. W szkole, jedna z uczennic wciąż się z niej wyśmiewa. Zaina to niezwykle wrażliwa dziewczynka, która mimo tego, iż Jadzia wciąż z niej szydziła, kiedy koleżanka ulega wypadkowi, nie patrzy na to, jak ona ją wcześniej traktowała i udziela jej pierwszej pomocy.



Ludzie, czy to dorośli, czy też dzieci często oceniają kogoś, tylko i wyłącznie na podstawie tego skąd pochodzą, jaki mają wygląd, czy też jak się zachowują. Ale, aby naprawdę móc kogoś oceniać, trzeba tę osobę najpierw poznać. Jesteśmy ludźmi równymi, mającymi prawo do własnego zdania i wyboru. Nasza narodowość nie czyni nas gorszymi od innej narodowości. To my sami, często stwarzamy sobie taki obraz w naszej psychice, niejednokrotnie źle oceniając drugą stronę. W życiu jesteśmy osobami równymi, należy nam się wzajemny szacunek i tolerancja.

Wanda Szymanowska stworzyła cudowną książeczkę z którą powinni zapoznać się wszyscy, zarówno dzieci jak i Ci starsi. Choć to niewielkiej objętości książka, zawiera w sobie mnóstwo przekazu. Uczy dzieci wzajemnego szacunku i pokory względem siebie.

Zaina to ciekawa książeczka, dzięki której mam nadzieję, każdy czytelnik inaczej spojrzy na osoby innej narodowości. Zrozumie, że człowieka nie wolno oceniać po wyglądzie, skreślać na początku nawet go nie poznawszy. Nie liczy się kolor skóry, skąd pochodzimy, lecz jak wielkie posiadamy serce, i ile jesteśmy w stanie pomieścić w nim miłości do drugiego bliźniego. Polecam z całego serca.





Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz









czwartek, 12 października 2017

"Błędne siostry" Reanat L. Górska [PATRONAT]


PREMIERA: 10.10.2017



*Tytuł: "Błędne siostry"
*Autor: Renata L.Górska
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 509


*Ocena: 5/6
*Opis:




Życie jest niczym podróż pociągiem. Należy liczyć się z objazdami, postojami, przesiadkami, a nawet z kraksami. Nie na wszystko mamy wpływ i dopóki tego nie zaakceptujemy, nie zaznamy wewnętrznego spokoju.
Karola to młoda Polka od wielu lat mieszkająca za granicą. Wydaje się wieść tam szczęśliwe, uporządkowane życie, jednak od dawna cierpi na silne bóle migrenowe, które są niezwykle uciążliwą dolegliwością. Lekarz zaleca kobiecie tymczasowy powrót do ojczyzny, gdyż być może znajomy klimat poprawi jej samopoczucie. Nieoczekiwanie koleżanka z pracy udostępnia jej swój domek w Karkonoszach, położony wśród urokliwych gór i lasów z dala od hałaśliwej cywilizacji. Kobieta przystaje na tę propozycję, bierze półroczny urlop i przyjeżdża na ustronne odludzie.




*Moje odczucia:


Życie pisze nam różne scenariusze. Kochamy swoją ojczyznę, a jednak czasem tragiczne wydarzenia zmuszają nas do jej opuszczenia. Tak było w przypadku naszej głównej bohaterki Karoli. Wyjechała, układała sobie życie za granicą, a jednak bóle migrenowe sprowadziły ją z powrotem do swojej ojczyzny. Co prawda na wypoczynek, ale nigdy nie wiadomo jak potoczą się losy.


Akcja rozgrywa się w górach, dokładnie w Karkonoszach. Autorka nie stawia w swojej książce na szczególny nacisk opisu tego miejsca, pozwala, by wyobraźnia czytelnika sama stworzyła sobie ten obraz. Choć osobiście za górami nie przepadam, to ta książka wcale mnie do nich nie zniechęciła bardziej. Wręcz przeciwnie, tajemnice, zagadki, które Renata L.Górska wplotła w swoją powieść, zaciekawiły mnie na tyle, że sama niejednokrotnie próbowałam rozwikłać co jest przyczyną czego.

Język autorki jest niezwykle piękny i barwny, może nie zawsze prosty, jednak od powieści nie mogłam się oderwać. Czyta się na jednym wdechu. Postacie przedstawione są dobrze wykreowane, z całą pewnością mamy wzgląd w ich psychikę. Postacią, która mnie ciekawiła, a jednocześnie drażniła był Armin. Ta jego tajemniczość czasem wręcz doprowadzała mnie do szału, jednak im dalej brnęłam w powieść, tym bardziej rozumiałam tę jego skrytość. Polubiłam go. Karola, to postać niezwykle sympatyczna, jednak nigdy nie odpuszczająca i walcząca o swoje. Kiedy ta dwójka znalazła się pod jednym dachem, całkiem nie wiedząc o tym wcześniej, zaczęła toczyć się pomiędzy nimi niejaka "bitwa".  "Bitwa", która nie raz doprowadzała mnie do ataku śmiechu.


Książka zawiera w sobie ogrom sekretów, tajemnic, zagadek, ale przede wszystkim wiele mądrości życiowych. Nie jest to książka, w której będziemy śledzić tylko losy dwójki bohaterów i ich miłości, to książka, która pokaże nam, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu. Duży nacisk mamy tutaj na relacje rodzinne, które jak wiadomo, nie zawsze układają się pomyślnie. Bywa, że przekreślamy jakiegoś członka rodziny, gdyż kiedyś tam, dawno temu zalazł nam za skórę, a my wciąż to pamiętamy. Wykreowaliśmy sobie obraz tej osoby, niekoniecznie dopuszczając prawdę do umysłu. Rodziny się nie wybiera. Nie zawsze musimy się ze wszystkimi świetnie dogadywać. A jednak, jak ważna dla nas jest rodzina, często uświadamiamy sobie w obliczu czyhającej tragedii. Musimy nauczyć się akceptować sobie takich jakimi jesteśmy, dostrzegać problemy, tam gdzie wydaje nam się, że ich nie ma. Wyciągnąć pomocną dłoń, gdy zajdzie taka potrzeba, ale przede wszystkim nauczyć się wybaczać. Rozmowa jest niezwykle ważnym czynnikiem, bez niej pozostaje wiele niedopowiedzeń.

Niewątpliwie muszę pochwalić okładkę, która po prostu jest cudowna. Od razu przyciąga wzrok, ale zawiera w sobie również jakąś tajemnicę. Nie bez powodu są na niej sarny, które w książce również odegrają swoją rolę.




Błędne siostry to niesamowita historia, w której odkrywamy samych siebie, mierzymy się z przeszłością, wieloma tajemnicami oraz uczymy się wzajemnej tolerancji. Ale głównie to historia, dzięki której inaczej spojrzymy na nasze życie. Polecam.





Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję





poniedziałek, 9 października 2017

Zimowe zapowiedzi Wydawnictwa Kobiecego


Kochani, wiem, że mamy dopiero początek października, jednak Wydawnictwo Kobiece już pracuje nad świątecznymi powieściami. Chciałabym Was dzisiaj wprowadzić poniekąd w ich klimat.









PSIEGO NAJLEPSZEGO
Kolejna cudna książka bestsellerowego Camerona, autora kinowego "Był sobie pies". Życie Josha wywraca się do góry nogami gdy pewnego dnia poznaje Lucy – ciężarną suczkę, która szuka domu. Głębokie spojrzenie brązowych oczu pełnych czułości nie pozostawia mu wyboru. Mimo braku doświadczenia i początkowej niechęci Josh decyduje się zająć suczką i jej szczeniętami najlepiej jak potrafi. Poszukując pomocy w schronisku, poznaje kolejną kobietę, która odmieni jego życie – piękną Kerri.















ŚWIĄTECZNE MARZENIE
Urokliwa opowieść o spontanicznym uczuciu, które otula dwoje ludzi w świątecznej scenerii. Meg zawsze marzyła o perfekcyjnych świętach i ma plan takie sprawić swojemu małemu synkowi. Co z tego, że na idealnym obrazku brakuje męża? Jednak kiedy kobieta spotyka intrygującego Edda zaczyna czuć potrzebę mężczyzny przy boku w tym wyjątkowym dniu. Problem w tym, że architekt mieszka aż za oceanem… Czy Meg odważy się ruszyć w pogoń za głosem serca? Ciepła i poruszająca opowieść o miłości osadzona w świątecznym klimacie Nowego Jorku, pióra niezrównanej Amandy Prowse.











OŚWIADCZYNY
Romantyczna podróż w czasie z olśniewających balów debiutantek w Londynie na przykryte zimowym puchem ulice współczesnego Manhattanu. Niepoprawna romantyczka Amy nie ma nic do stracenia, kiedy tuż przed Bożym Narodzeniem porzuca ją ukochany i zostaje całkiem sama tysiące kilometrów od rodziny. Odpowiadając na ogłoszenie o osobę do towarzystwa dla tajemniczej starszej pani, nie spodziewa się, że odkryje namiętną historię, która czekała pięćdziesiąt lat, zanim ktoś ją opowie. Wkrótce Amy wyrusza do Nowego Jorku w towarzystwie ekscentrycznej Georgii Hamilton. Dystyngowana dama nie tylko zaczyna udzielać dziewczynie lekcji dobrego stylu, ale odsłania przed nią bolesną historię z przeszłości. Czy miłość to siła tak potężna, aby wzniecić wspomnienia dni, które minęły dawno temu?







I jak Wam się podobają przedstawione pozycje? Sięgniecie po którąś z nich? Ja z niecierpliwością oczekuję Psiego najlepszego.



sobota, 7 października 2017

"2 w 1. Z podróży do świata retro" Skarlet [PATRONAT]





*Tytuł: "2 w 1. Z podróży do świata retro"
*Autor: Skarlet
*Wydawnictwo: Ridero
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 215


*Ocena: 5+/6



*Moje odczucia:



Skarlet znana z opowieści o Bałkanach, tym razem przedstawia nam całkiem coś innego. Zabiera nas w podróż do świata retro. Ukazuje nam jak to było damą być. Przyznam szczerze, że wcale im nie zazdroszczę.

Po raz kolejny przekonujemy się, że bycie damą do prostych zadań nie należało. Moda na przełomie XIX i XX wieku przechodziła ogromną rewolucję. Damy mogły pozbyć się gorsetów, nie musiały nosić już ogromnych kapeluszy oraz mogły zmienić długość sukien. Jednak nadal trzeba było trzymać szyk, który niewątpliwie odgrywał ważną rolę w świecie retro.



Co to za przyjemność nosić ciasne gorsety przez które nie można normalnie oddychać? Albo zasłaniać zgrabne nogi długimi sukniami? Cóż, dobrze, że postęp cywilizacji wciąż posuwa się naprzód. Jednak bez dwóch zdań mogę stwierdzić, że bycie damą było niezwykle trudnym zadaniem i niejednokrotnie zmuszało do wielu wyrzeczeń.
W świecie retro wszystko było inne - moda, kuchnia, obyczaje - jednak jedno pozostało niezmienne - wnętrze ludzi. Tak samo wszystko odczuwamy i tak samo jesteśmy ciekawi świata.

Niewątpliwą zaletą książki jest ogrom przepisów kulinarnych, dzięki którym możemy porównać przepisy dawne z obecnymi. A być może, to właśnie te dawne będą lepiej smakowały? Może znajdzie się w nich jakiś magiczny składnik, który doda animuszu potrawie?  Oprócz przepisów na dania retro, możemy dowiedzieć się również co jadali w retro podczas wigilii, te przepisy również tutaj znajdziemy.



Skarlet napomina również o reklamie, która towarzyszy nam od niepamiętnych czasów, a która jest dźwignią handlu. Wraz z postępem czasu ulega ona tylko wizerunkowi, jednak wciąż stanowi ważny element w sprzedaży. Chyba sami się zgodzicie, że ciekawa reklama przyciąga potencjalnego kupca do nabycia towaru?


Całość recenzji znajdziecie klikając w poniższe linki:

Z podróży do świata retro
Z podróży do świata retro 2



2 w 1. Z podróży do świata retro to kolejna wspaniała powieść Skarlet, która zabierze nas w przeszłość jakiej sami nie znamy. Dowiemy się jak to było posiadać szyk i damą być, poznamy wiele wspaniałych przepisów, które być może posłużą nam dzisiaj. A jednocześnie zastanowimy się czy w obecnym życiu za bardzo nie pędzimy na przód? Książka kończy się refleksją autorki nad obecnym życiem, w którym być może zapominamy o tym co najważniejsze. Kiedyś ludzie częściej się ze sobą spotykali, żyli bez internetu, telefonów, ale ich życie było bogatsze w życie towarzyskie. Czego nam brak, a co było w świecie retro najważniejsze dla ludzi? Tego dowiecie się, czytając tę lekturę. Gorąco polecam!


Od piątku książkę możecie nabyć w wersji papierowej na http://alimero.pl/2-w1-zpodrozy-doswiata-retro-179788.html


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce.





piątek, 6 października 2017

"Consolation" Corinne Michaels [PRZEDPREMIEROWO]



PREMIERA: 11.10.2017



*Tytuł: "Consolation"
*Autor: Corinne Michaels
*Wydawnictwo: Szósty Zmysł
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 302


*Ocena: 5/6
*Opis:


Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.
Nawet nie byłam nim zainteresowana.
Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.
Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.

Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover. Poruszająca historia, którą pokochały tysiące czytelniczek!

Uzależniająca. Intensywna. Emocjonująca.

To opowieść o złamanych sercach, tęsknocie, słodko-gorzkim smaku zakazanego owocu.

Porywająca. Wzruszająca. Chwytająca za serce.

Tej historii nie zapomnisz. A kiedy poznasz jej zakończenie, będziesz marzyć o tym, aby natychmiast poznać jej dalszy ciąg!


*Moje odczucia:


Muszę przyznać, iż po przeczytaniu tej powieści, moje emocje nadal nie opadły. Wciąż wracam myślami do powieści i myślę sobie: No jak! Jak to się mogło stać! I nadal nie dowierzam.

Natalie- to kobieta, która właśnie straciła swojego męża, który był żołnierzem SEAL. Spodziewa się dziecka, a po bolesnej utracie nie wie jak ma sobie poradzić. Mimo jej wielkiej straty i cierpienia, w późniejszej części książki pokazuje nam, iż jest kobietą z pazurkiem. Nie sposób jej nie lubić.

Liam- to niezwykły przyjaciel zarówno Aarona jak i Natalie. Kiedy jego przyjaciel umarł, za wszelką cenę stara się pomóc jego żonie i dziecku. Troszczy się o nie obydwie i jest na każde ich zawołanie.

Wierzcie mi, że czytałam wiele powieści, w których emocje były odczuwalne, ale w tej pozycji biją dosłownie na każdej stronie. Czułam i przeżywałam wszystko sama, jakbym się tam znajdowała wśród naszych bohaterów. Uwielbiam, gdy książka tak na mnie wpływa, choć przez to po jej zakończeniu gości w mojej głowie jeszcze przez kilka dobrych dni. Oczywiście uważam to za atut powieści. Lubię żyć życiem postaci, z którymi wspólnie odbywam wędrówkę ich życia.




Przedstawiona historia ukazuje nam realność życia kobiet, które wiążą się z komandosami. Taki związek z góry musi liczyć się z tym, że pewnego dnia ukochany może nie wrócić do domu, a kobieta zostanie ze złamanym sercem. W takim związku nie można usłyszeć obietnicy: Wrócę. To byłoby czyste kłamstwo. Jedynie wiara i nadzieja może nas tutaj trzymać przy życiu.


Natalie traci męża, opłakuje go, wspomina tylko te dobre chwile, całkowicie zapominając o tych złych, które być może mają istotny cel. Ale czy właśnie w obliczu śmierci bliskiej osoby, nie pragniemy pamiętać tylko tych dobrych chwil? Zazwyczaj tak właśnie jest. Jedynie jej córka, owoc miłości z jej mężem trzyma ją przy życiu. To ona jest dla niej najważniejsza.

Śmierć jest czymś naturalnym, nieuniknionym. Nikt z nas nie zna dnia, ani godziny. Ludzie odchodzą, ale my musimy żyć dalej. Każdy inaczej przechodzi swoją żałobę, każdy inaczej sobie z nią radzi, bądź próbuje radzić. Jednak, czy to, że któraś z kobiet utraciła męża, ma oznaczać, iż nie może ułożyć sobie życia na nowo? Czy to ma oznaczać, iż już do końca powinna być samotna? Oczywiście, że nie. Każdy z nas zasługuje na szczęście. To nic złego, gdy człowiek zakochuje się w kimś innym.



Corinne Michaels wprowadza nowe wątki, ukazuje nam różne oblicza miłości. Książka od samego początku do końca nasycona jest emocjami przed którymi nie da się uciec. Powieść ma słodko gorzki smak, prowadzi nas przez wzloty i upadki bohaterów.

Autorka doskonale wie, jak sprawić, by czytelnikowi dosłownie opadła szczęka. Takiego zakończenia w życiu bym się nie spodziewała, to był totalny element zaskoczenia. I jedyne co mogę po nim powiedzieć, to to, iż koniecznie chcę jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom.

Consolation to powieść obok której, żadna z kobiet nie przejdzie obojętnie. Gdy już się zacznie czytać, nie będzie można się oderwać. Naszpikowana emocjami do granic możliwości. Doskonałe portrety psychologiczne bohaterów, czego chcieć więcej? Polecam i zachęcam do przeczytania.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







czwartek, 5 października 2017

Wywiad - Izabela Milik

Serdecznie zapraszam na wywiad z Izabelą Milik, fascynującą, inteligentną kobietą z poczuciem humoru i pięknym uśmiechem. Jest przy okazji niesamowicie skromną osobą, chętną do pomocy i rozmowy.  



1. Debiutowała Pani powieścią „Z teściową za pan wróg”. Jak dziś wspomina Pani czas, kiedy tworzyła Pani tę powieść?  

„Z teściową za pan wróg” powstawała pod wpływem weny, więc mile wspominam łatwość z jaką przyszło mi napisać tę książkę, co nie oznacza, że od technicznej strony było mi lekko. Miałam wówczas malutkie dzieci i z trudem organizowałam sobie czas na pisanie. Uruchamiałam komputer dopiero nocą, cisza w niej była moim sojusznikiem, zaś wrogiem zmęczenie.


2. Jaką osobą na co dzień jest Izabela Milik?

Zwykle jestem kobietą mocno skupioną na sprawach domowych, rodzinnych. Może powiem to, co przez całe życie słyszałam o sobie czyli: cicha, nieśmiała, spokojna, a z czasem doszło: odważna i przebojowa. Jak widzicie miewam skrajne oblicza. Tak naprawdę nie wiem, które jest prawdziwe, ale w tym pierwszym czuję się lepiej i bezpieczniej, chociaż w czasach gdzie wszędzie rządzą targety i rankingi nie zawsze można sobie na nie pozwolić. Raz na jakiś czas mam tak, że budzi się we mnie skłonność do ryzyka, wychodzę ze swojej skorupy, by realizować pomysły i przedsięwzięcia. Znajomi wówczas mówią: „Iza, nie poznaję cię”, a co gorsza, ja sama również się wtedy nie poznaję. Jedno jest pewne, lubię chodzić własnymi drogami.

3. Co Pani lubi, a czego nienawidzi?

Podziwiam cechy, których sama nie mam lub nad którymi latami musiałam ciężko pracować, aby je w sobie wyrobić. Zawsze jestem pod wrażeniem otwartości czy bezwzględnej pewności siebie, cenię upór w dążeniu do celu. Szanuję bezinteresowność. Nie lubię natomiast podwójnej moralności, gdy ktoś ma różne standardy względem siebie i otoczenia. Mam skłonności do wybaczania, ale na dłuższą metę odrzuca mnie od ludzi  zawiść, złośliwość, obłuda i hipokryzja, oczywiście w nadmiarze, bo przecież nikt z nas nie jest idealny i każdy czasem ulega słabościom.

4. Kiedy i gdzie najlepiej się Pani tworzy?

Najczęściej bywało tak, że musiałam dostosować się do miejsca i czasu, gdyż: „teraz albo wcale”. Nie potrzebowałam mieć nigdy szczególnych warunków do pisania poza komputerem, za to największym, najtrudniejszym do osiągnięcia komfortem była możliwość izolacji, wyłączenia się ze świata zewnętrznego tak, aby móc usłyszeć swoje myśli. W związku z tym, że wydałam już dwie książki i chciałabym nadal realizować pomysły, mąż sprawił mi niespodziankę kupując w antykwariacie bardzo wygodny, praktyczny, a zarazem klimatyczny sekretarzyk, który mnie zachwycił, i stał się moim ulubionym miejscem do pracy.

5. Jak godzi Pani życie osobiste z zawodowym?

Przy obecnych standardach narzucanych najczęściej przez korporacje, gdzie praca oznacza nierzadko spędzanie dziesięć i więcej godzin poza domem „godzenie życia osobistego z zawodowym” jest tak naprawdę scedowaniem swoich obowiązków rodzinnych na inną osobę, bo przecież nie odbierzesz dzieci ze szkoły, z przedszkola, jeśli Cię nie ma, nie przygotujesz i nie zjesz z nimi posiłku, jeśli Cię nie ma, nie pojedziesz na zajęcia dodatkowe, na rehabilitację, do lekarza, jeśli Cię nie ma, nie pomożesz dzieciom w lekcjach, jeśli się nie ma ...

Jeżeli nie jesteś cyborgiem, który nie potrzebuje snu i regeneracji, ktoś musi te wszystkie czynności wykonać za Ciebie i to jeszcze pod warunkiem, że masz rodzinę w dobrej kondycji zdrowotnej, wolną od nietypowych sytuacji, w jakich Twoja obecność jest konieczna. Odpowiadając na pytanie: jak ja to wszystko godzę, mówię, że „nie godzę” się na tak niezdrowe proporcje, próbuję zatem swoich sił w wolnym zawodzie, w którym sama mogę swobodnie zarządzać swoim czasem.

6. Niedawno światło dzienne ujrzała kolejna Pani powieść „Reemisja”. Jest to książka dla ludzi o mocnych nerwach. Jak zrodził się pomysł na napisanie tejże powieści?

Każdą książkę tworzyłam inną metodą. Pisanie „Reemisji” było dla mnie niesamowitym doświadczeniem, gdyż w przeciwieństwie do debiutu nie miałam w  głowie jej treści od początku do końca. „Reemisja” zmusiła mnie do wysiłku intelektualnego i kreatywności, gdyż obfitowała w liczne wątki, a wszystkie tematy należało wyjaśnić i zakończyć w odpowiednim czasie. Mówiąc w skrócie powieść ta była dla mnie przygodą, w której uczestniczyłam z bohaterami nie znając jeszcze jej zakończenia. Jednocześnie musiałam trzymać wodze i kontrolować jazdę, aby wszystko zamknęło się w spójną i logiczną całość nie zapominając o nadrzędnym celu, jakim jest zainteresowanie czytelnika na tyle, aby zechciał wyruszyć w tę podróż ze mną.


7. Czy już tworzy Pani kolejną książkę? Czego możemy się spodziewać?

Tak, oczywiście pracuję nad kolejną książką. Mogę powiedzieć, iż ponownie nie ograniczę się tylko do jednego gatunku, ale który z nich przeważy będzie można stwierdzić dopiero, gdy już powstanie efekt końcowy. Z całą pewnością moim celem jest zaskoczenie czytelników.

8. Po jakie książki najchętniej sięga Pani sama?

Najczęściej czytam thrillery, kryminały, powieści psychologiczne, historyczne. Uwielbiam twórczość Stephena Kinga, Grahama Mastertona, Deana Koontza, nie boję się czytać absolutnie żadnych scen. Nie porywają mnie komedie i romanse, aczkolwiek sięgam i po nie od czasu do czasu.

9. Czy są dla Pani rzeczy niemożliwe?

Kiedy piszę, nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. A jak to wygląda w rzeczywistości? Uważam, że przy właściwej motywacji człowiek jest zdolny nauczyć się wszystkiego, zaadoptować się w każdych warunkach i oswoić z każdym tematem. Są sytuacje, w których nie mamy prawa przeżyć, a jednak wola przetrwania jest tak silna, że zwyciężamy. Zdarza się, że musimy walczyć nie o byt, nie o lepsze życie i pieniądze, nie z sąsiadem, nie z szefem, i nie z konkurencją. Czasem trzeba stanąć na ringu do walki ze śmiertelną chorobą, z niepełnosprawnością. To jest życie w zupełnie innym wymiarze. W tej przestrzeni większość rzeczy do pokonania jest niemożliwych, a jednak ludzie wielokrotnie je pokonują przekraczając kolejne granice. Tym, czego najbardziej w świecie pragnę jest zdrowie dla mojej rodziny. Oddałabym wszystko za taką moc sprawczą, ale to jest właśnie niemożliwe.                                                                       

10. Swoją wyobraźnię porównuje Pani do konia. Muszę przyznać, że to ciekawe porównanie. Konie to niezwykle piękne zwierzęta. Zawsze uważam, iż emocje są jak dzikie konie – nie sposób je okiełznać. Czy prócz tego, że do tych cudnych zwierząt porównuje Pani swoją wyobraźnię, miała z nimi również styczność w życiu?

Wiele lat temu jeździłam konno, zwierzęta oczywiście nie były dzikie, więc miałam okazję trenować i rozwijać umiejętność kontroli, koordynacji, synchronizacji.  Pamiętam długotrwałe i żmudne ćwiczenia, wręcz akrobatyczne, które musiałam  opanować, zanim instruktor pozwolił mi na samodzielną jazdę, zdarzały się wzloty i bolesne upadki.        Nie sposób wyobrazić sobie świat bez uczuć, a jednak na wielu płaszczyznach zawodowych  wskazane jest panowanie nad emocjami, nie uleganie impulsom. Na szczęście pisarstwo jest cudowną dziedziną, w której ograniczanie się w tym względzie nie jest wskazane. W świecie fikcyjnym wszystko jest możliwe.

11. Czy lubi Pani spotkania autorskie? Co one Pani dają?

Każdy kto mnie dobrze zna wie, że nie mam w sobie cech lwa salonowego, wolę bardziej być na uboczu niż w centrum uwagi. Uczestniczyłam w kilku spotkaniach autorskich i zawsze, gdy już tylko udało mi się pokonać tremę wychodziłam z nich bogatsza o nowe, wspaniałe znajomości. Jest to możliwość poznania fantastycznych ludzi o podobnych zamiłowaniach, a także okazja do rozmowy niekoniecznie na linii autor – czytelnik, lecz na gruncie czysto przyjacielskim.

12. Książka, która wywarła na Pani niezwykłe wrażenie to?

Na pierwszym miejscu zawsze przychodzi mi na myśl „Quo vadis”  Henryka Sienkiewicza, i to się chyba nigdy nie zmieni.

13. Czy ma Pani jakąś radę dla debiutujących autorów?

Często słyszę to pytanie, w ciągu dwóch ostatnich lat wyklarowała mi się rada, którą udzielam także sobie: nie warto się spieszyć, książka podobnie jak ciasto potrzebuje czasu, żeby wyrosnąć. Zanim wyślecie tekst do wydawnictwa dajcie sobie chwilę, by móc spojrzeć na niego z dystansem i odpowiednio go dopracować. 



Dziękuję i pozdrawiam

Izabela Milik


Serdecznie dziękuję autorce za poświęcony czas.